Krem fitniejszy niż inne
Miałam przyjemność zostać obdarowana przez przyjaciółkę (fit) kremem proteinowym o smaku czekoladowym. Wiesz, takim do kanapek, naleśników, omletów. Ewentualnie do wchłonięcia łyżką. Myślę- no gitarka (musisz wiedzieć, iż nigdy nie omieszkałam dokonać samodzielnego zakupu takiego rodzaju przyjemności, więc byłam pozytywnie nakręcona) I mi się odkręciło po przeczytaniu składu... Zaczęłam się zastanawiać, co autor miał na myśli, umieszczając na etykiecie czcionką rozmiaru (chyba) 48, iż „proteinowy” wytwór czekoladopodobny jest „zdrowy”, tudzież „niskokaloryczny”... Na marginesie, nie jestem tłuszczofobem. Jednak uważam, że w przypadku tłuszczy należy szczególnie zwracać uwagę na ich jakość, ilości "tych złych" oraz pochodzenie. Znalazłam możliwie najprostsze ( i o najprostszym składzie) wyjście z tej trudnej sytuacji :) ODCHUDZONY KREM PROTEINOWY (Nadal nie wierzę, że nawet TO trzeba odchudzić) Skladniki : Jedno, spore...